~Kilka lat temu~Wyobraź sobie, że jesteś w piekarni, ale nie takiej zwykłej piekarni. A najlepszej w całym Paryżu, czy w Rzymie, a nawet w całej Polsce.
Stoisz między ladami. Czujesz ten piękny zapach. Zapach świeżego chleba razowego, odczuwasz unoszącą się woń mąki pszennej sypanej na ciepłe białe bułeczki.
Przechodzisz między półkami a rozgrzanym piecem. Stoisz tuż za kasą w kolejce i czekasz na swoją kolej. Czekasz, czując ten niesamowity zapach, czując już niemalże ten smak.
Podchodzi do Ciebie jakaś kobieta. Delikatnie nożem nacina jeden bochenek z gorącego pieczywa.
Czujesz już niemalże ten smak, wdychasz tę woń i macasz delikatnie opuszkami palców po złocistej skórce. Bierzesz do ust jeden kęs i przeżywasz powoli i prawie już czujesz ten aromat w kubkach smakowych.
PRAWIE.
Tak naprawdę nic nie czujesz. Żadnego smaki, żadnej przyjemności tylko poczucie winy…
Ile już nie jadło się tego ciepłego bochenka ? Tydzień ? Miesiąc ? Rok ?
Stoisz, mierząc smutnym wzrokiem raczących się tym przysmakiem ludzi, a ty tylko stoisz. Jesteś głodny/głodna. Ledwo wytrzymujesz i jedyne, o czym marzysz to ciepły i przyjemny posiłek, obezwładniający twoje kubki smakowe. Ale w rzeczywistości masz tylko skurczone narządy wewnętrzne. Zaciśniętą szczękę i suche gardło.
Marzysz teraz o tym, ale strach przed TYM jest większy niż twój głód.
W twojej głowie podświadomie słychać głos, towarzyszący Ci i znający całe twoje życie.
-Bądź silna/silny. Dasz radę i teraz nic nie jeść, poza tym nie zasługujesz nawet no TO.
Później ten szept zamienia się w syknięcie pełne nienawiści.
-Znowu nie potrafisz się kontrolować! Jak zwykle się do niczego nie nadajesz… Wszyscy mieli rację, nie zasługujesz na jedzenie. Nie masz prawa go tknąć wstrętna świnio!
Z czasem ten głos zamienia się w krzyk.
-Nienawidź siebie ! Tylko to Ci zostało, jesteś nic niewarta/nie wart. Nie zasługujesz na pokarm, na miłość, ale przede wszystkim na ŻYCIE.
Nie zasługujesz już na nic… Musisz umrzeć. Grzeszysz.
Jesteś przez to ciągle sam/sama. Nie masz już nikogo, bo nikt Cię nie chce, a zresztą sama/sam się od wszystkich odsuwasz, budując mur i izolujesz się przed światem. Masz od teraz własne więzienie i swoją rzeczywistość. Czujesz się samotna/samotny.
Ciągle myślisz tylko o tym jakby zaspokoić potrzebę miłości, pragnienia. Jakby zniwelować nienawiść do siebie i coś w końcu przyswoić.
Ciągle myślisz tylko o jedzeniu i nie potrafisz przestać. Boisz się innych i czujesz się jak osaczone przez kłusowników zwierzę.
Robisz wiele rzeczy te normalne i nienormalne, ale myślami wciąż jesteś w tej piekarni.
SAMA/SAM
Tak się czuje osoba z zaburzeniami ED…~
Siedziała, patrząc niemiłosiernie na tykający zegar. Po jej policzkach spływały łzy…
Zawsze była sama, nawet TU i TERAZ za kratkami oddziału psychiatrycznego. Ma opuścić to miejsce za dwie godziny… za dwie godziny nareszcie będzie wolna, ale co z tego ?
Ona już nic nie ma. Ma tylko wiele kości, smutek, depresje i rany na rękach, ale wie, iż „ktoś” przejął nad nią opiekę.
Jej matka nie wytrzymała psychicznie i popełniła samobójstwo, a ojciec zmarł przez chorobę wieńcową.
Po co jej to wszystko… ?
I tak będzie sama…
Stroi przy oknie i huśta się na starej, drewnianej huśtawce w jej pokoju. Wygląda tęsknie za okno, obserwując opadające liście i szarą rzeczywistość.
Zostawili ją tu, a teraz nawet ICH już nie ma, zginęli, a teraz nie wie gdzie i dokąd idzie.

Podoba mi się, Mari. Zarówno prolog jak i szablon. Q.Q
OdpowiedzUsuńTo jest przepiękne.
OdpowiedzUsuń